Dziennik Macieja Morawskiego, 10 marca 2017 r.

Utworzono 10 marca 2017 przez Red. VP

Tak więc Donald Tusk został ponownie wybrany przewodniczącym Rady Europejskiej, i to mimo sprzeciwu Polski, mimo protestu pani premier Beaty Szydło. Zdaniem mych przyjaciół – bezstronnych obserwatorów – fakt wyboru na to stanowisko człowieka najwyraźniej będącego „źle widzianym” przez rząd swego własnego kraju jest jednak nieco zaskakujący i zapowiada „mało potrzebne komplikacje”… Tusk w kierowniczych sferach Unii Europy uchodzi za człowieka zdolnego i jest osobiście popularny, ale czy to wystarczający powód, aby jego wyborem stwarzać konflikt z polskim rządem? (Niektórzy – chyba jednak ci nie najmądrzejsi – mówią nawet o nauczce danej polskiemu rządowi??!!!).

Ponoć poważni europosłowie różnych narodowości, mimo iż w tej sprawie nie mają wiele do powiedzenia, stawiają pytanie, czy ta nominacja nie jest niebezpiecznym precedensem i nie prowadzi do pewnego ZAMĘTU?

A to tym bardziej, że – jak daje do zrozumienia w wielkim, rzucającym się w oczy tytułe poważny, paryski tygodnik „COURRIER INTENATONAL” (numer z 9!!! 3 2017 roku) – Unia jest zagrożona. A w innym tytule tygodnik ów stwierdza istnienie „D’UNE UNION ANTIEUROPÉENNE”… Pismo podkreśla, że 15 marca odbędą się wybory w Holandii – przywódca skrajnej, wrogiej Unii prawicy, Geert Wilders może odnieść znaczne zwycięstwo… A w kilku innych państwach „eurosceptycy” mają „wiatr z żaglach”, np Marine Le Pen we Francji, Frauke Petry w Niemczech, Matteo Salvini we Włoszech, Heinz-Christian Strache w Austrii…

Wyjaśnię z kolei 3 rzeczy. Po pierwsze, jestem zwolennikiem na 102 Unii Europejskiej, ale widzę, że Unia w obecnym stanie ma wielkie wady, wymaga głębokiej reformy, usprawnienia, stworzenia możliwości wielkich inwestycji, mających na celu modernizację infrastruktur, wyposażenia Europy np. w superszybkie kolejnictwo (nie możemy w tej dziedzinie dać się prześcignąć USA, Japonii, Chinom, itd.)… A te lub inne wielkie inwestycje oznaczać też mogą koniec kryzysu i bezrobocia. Tym samym koniec teraz szybko się potęgującego niezadowolenia europejskich szerokich mas… Po drugie, jasne dla mnie, że uratować Unię od rozpadu mogą ludzie nowi, nieujęci w karby dotychczasowej, tak fatalnej w skutkach EURORUTYNY… Po trzecie, dobrze wiem, że Tusk to człowiek „obyty, zręczny, niegłupi”… Ale stawiam pytanie, czy dziś, w epoce szybkiego narastania eurosceptyzmu, cały ten spowodowany jego nominacją konflikt – powiedzmy, upraszczając „BRUKSELI” z polskim rządem – jest na czasie, czy nie jest on posunięciem jednak dość mało rozważnym? (Ponoć ci lub inni poważni „brukselscy” doradcy i rzeczoznawcy byli zdania, iż szefem Rady Europejskiej winien zostać mianowany ktoś trzeci (ani Tusk, ani Saryusz-Wolski)!!! Ktoś trzeci, wnoszący nowe koncecje, zwolennik odnowy Unii, człowiek umiejący wzbudzić w szerokich masach wyborców, w szerokich masach obywateli nadzieje i nawet – jeśli to możliwe – entuzjazm!!! (Nie należy przeceniać wagi stanowiska przewodniczącego Rady Europejskiej, ale ma ono jednak „pewien wydźwięk i pewne znaczenie”…).

Komentuj...

*



wtorek, 21 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART