Dziennik Macieja Morawskiego, 10 kwietnia 2017 r.

Utworzono 10 kwietnia 2017 przez Red. VP

Czytelnika oburza to, że z tego co wczoraj napisałem w mym dzienniku, zdaje się wynikać, że pracując jako korespondent RWE, uważałem się za ASA WYWIADU! Z miejsca mocno sprecyzuję, że RWE z natury rzeczy być nie mogło instytucją wywiadowczą!!! Wszak podstawowym naszym zadaniem było społeczeństwo krajowe rzetelnie informować! Byliśmy wielką, wszechstronną i – co należy mocno pokreślić – bardzo w swych informacjach obiektywną rozgłośnią radiową!!! Podstawowym RWE zadaniem – jak to podkreślał mój SZEF, nauczyciel i przyjaciel, Jan NOWAK-JEZIORAŃSKI – było zasługiwać sobie swą prawdomównością na pełne zaufanie szerokich mas polskiego społeczeństwa, mającego po uszy zakłamanych, ziejących propagandą, przeinaczających fakty, wiele przemilczających PRL-owskich środków masowego przekazu, tak ściśle nadzorowanych przez odpowiednie wydziały KC, przez MSW, no i przez „wielkiego brata zza Bugu” oraz także np. przez stale montujące w PZPR-ze jakieś intrygi superczujne (!!!) NRD, po cichu popierające najbardziej „zamordystyczne elementy PZPR-u”… ALE BYŁO TEŻ RZECZĄ WRĘCZ OCZYWISTĄ, ŻE W INTERESIE KRAJU LEŻAŁO, BYŚMY UJAWNIALI NASZEMU SPOŁECZEŃSTWU, CO SIĘ NAPRAWDĘ NA GÓRZE PZPR-U DZEJE; BYŚMY TEŻ ODSŁANIALI PONURE ZAGRANIA TYCH CZY INNYCH ZAMORDYSTÓW PARTYJNYCH. Ujawnienie pewnych faktów mogło mieć kolosalne znaczenie. Metody terroru z okresu BIERUTA ujawniły swego czasu rewelacje radiowe ppłka Józefa ŚWIAŁY, wicedyrektora Departamentu X MBP, które dzięki naciskom Nowaka i wielkiej inteligencji Allena Dullesa stosunkowo szybko jesienią 1954 trafiły na naszą antenę – a to mimo wysiłków „pewnych czynników” (np. świetnego i słynnego publicysty RWE, Wiktora Trościanki), by do tego nie dopuścić… Rewelacje Światły, odsłonięcie zbrodniczych metod i wszechmocy SB dosłownie wstrząsnęły „całą PRL-owską aparaturą władzy”! Wielkiej wagi informacje dostarczał też np. nasz korespondent w Berlinie, Zygmunt Michałowski. Świadome kolosalnej wagi informacji z kraju, jakie zdobywał on, służby zmontowały przeciw niemu jakieś zarzuty natury obyczajowej (to stanowiło długo ulubioną metodę walki służb bloku wschodniego), ale Nowak go uratował, przenosząc do Paryża. Tu też zdobywał rewelacyjne informacje o rozgrywkach w partii; ja byłem jego freelancerem… Przeniesiony do Monachium, stał się z czasem następcą Nowaka na stanowisku dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE… Ja zaś w roku 1965 stałem się etatowym korespondentem informacyjnym w Paryżu. Nowak – o ile wiem – wysoko cenił me raporty… Informacji dostarczali mi ludzie bardzo różni, nieraz zwolennicy PRL-u, ale chcący przez dostarczanie nam tajnych informacji na stan rzeczy w kraju i w partii oddziaływać. Ważnym mym informatorem był np. członek Rady Państwa, Jerzy ZAWIEYSKI!!! Choć cenił on i – jak mówił – lubił Gomułkę, chciał pewne sprawy celowo ujawniać. Ze mną i z Zugmuntem Michałowskim regularnie współpracował też np. poseł z koła ZNAK, nasz wspólny kuzyn Kostek Łubieński, człowiek rozumujący podobnie jak Zawieyski, to jest uważający, że pewne rzeczy jest w interesie Polski ujawnić. Sporo informacji dostarczali nam też w ścisłej tajemnicy inni posłowie „na PRL-owski sejm”; także pewni inni dygnitarze (którym musiałem obiecać, że NIGDY nie ujawnię ich nazwisk!!!Cenili mnie oni, bo wiedzieli, że umiem chronić me źródła informacji, że jestem na 102 dyskretny).

Ważne by zrozumieć, że wiele informacji pochodziło od skłóconych z tymi czy z innymi (np. partyjnymi) osobistościami ludzi PRL-u. Fakt, że nas informowali nie musiał oznaczać, że są po naszej stronie. Np. jak wiadomo, pewne kluczowe postacie reżimu ostrzegały nas przed Moczarem i nań donosiło, po prostu bojąc się go, uważając go za niebezpiecznego wroga. Nowak wysoko cenił np. me informacje o rozgrywkach w partii w końcowym okresie Gierka… No i wręcz rewelacyjne, najwyższej wagi informacje dostarczał mi Piotr JEGLIŃSKI, paryski tajny przedstawiciel tajnej grupy katolickiej SPOTKANIA (KRUPSKI, BAZYDŁO I INNI). SB ponoć planowało Jeglińskiego zgładzić, chyba tu w Paryżu… (???).

Kończąc wyjaśnię, że wczoraj przeze mnie użyte określenie, że uważałem się wówczas za ASA WYWIADU, to tylko „figura stylistyczna”. Muszę mocno pokreślić, że byłem i dogłębnie się czułem tylko DZIENNIKARZEM INFORMACYNYM zbierającym zakulisowe informacje po to, aby były one ujawnione, by trafiły do wiedzy szerokich mas!

Inna rzecz, że – jak niegdyś mawiał Jan Nowak – mam dobrego nosa; dostrzegam, ku czemu iść może. To podobno rzadki dar (???).

Komentuj...

*



środa, 22 maj, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART