Do biegu… gotowi… Pokemon!

Utworzono 27 lipca 2016 przez Red. VP

Od kultowego uniwersum do światowego fenomenu

Jeśli wasze dzieciństwo i młodość przypadły na drugą połowę lat ’90 lub później (ewentualnie jeśli macie dzieci, wnuki, kuzynków w tym wieku albo pozostajecie w harmonii z waszym wewnętrznym dzieckiem), istnieje spore prawdopodobieństwo, że byliście wśród milionów fanów, którzy na całym świecie z zapałem grali – na Game Boyu, Nintendo czy WII – w pokemony, oglądali anime i czytali mangi, których bohaterami były właśnie kolorowe, japońskie stworki. Jednak od niedawna pokemony na nowo podbijają świat, zdobywając serca nawet tych, którzy nigdy wcześniej się z nimi nie zetknęli i stając się prawdziwym fenomenem. A wszystko za sprawą aplikacji Pokemon GO, w której rzeczywistość wirtualna przenika do świata realnego. Podobnie jak w oryginalnym uniwersum, zabawa polega na łapaniu pokemonów, które później można trenować i wystawiać do walk. Tym razem jednak kolorowe potworki, obdarzone różnymi zdolnościami odnaleźć można w… naszym otoczeniu. Aplikacja korzysta z GPS-u naszego smartfona, a kiedy znajdziemy się w pobliżu pokemona, poinformuje nas o tym, a my możemy spróbować go „upolować”. Stworka widać na ekranie telefonu (jego postać nakłada się na obraz z kamery, tworząc tym samym swoistą rzeczywistość „rozszerzoną”), a aby go złapać, trzeba trafić w niego charakterystyczną, biało-czerwoną kulką. Dodatkowo gracze mogą poszukiwać PokeStopów, czyli sklepów z zaopatrzeniem, gdzie można zdobyć potrzebne do gry dodatki i PokeGymów, czyli swego rodzaju terenu walki wytresowanych przez nas pokemonów.

Pokemon 1
Interfejs gry i pierwszy złapany pokemon.
Mapa pokazuje rzeczywiste odwzorowanie przestrzeni; unoszące się sześciany wskazują Pokestopy.


Poszukiwacze skarbów ze smartfonami

Na czym polega fenomen Pokemon GO? Od czasów gwałtownego rozwoju internetu, a zwłaszcza mediów społecznościowych, nieustannie słyszymy specjalistów bijących na alarm, że ludzie spędzają coraz więcej czasu przed ekranami komputerów, a wirtualna rzeczywistość przysłania nam tę prawdziwą. Tymczasem Pokemon GO zmusza nas właśnie do wyjścia z domu, bo tylko poruszając się w realnym świecie mamy szanse upolować kolorowe stworki, zdobyć interesujące nas dodatki i wreszcie podejmować walki. Gra jest więc w pewnym sensie rewolucją na miarę serii książek o Harrym Potterze, które na nowo przekonały młodzież, że czytanie jest fajne. Tym razem zaś, ludzie należący w dużej mierze do pokolenia, które nie wyobraża sobie świata bez Facebooka czy Twittera, a dzieciństwo i młodość spędziło nie na zabawie w podchody, ale przed komputerem i telewizorem, nagle odkryło uroki gier na świeżym powietrzu. Owszem, nowe technologie ciągle odgrywają w tych zabawach zasadniczą rolę – stały się już bowiem nieodłączną częścią naszego życia – ale urok Pokemon GO polega właśnie w dużej mierze na tym, że każdy gracz staje się swego rodzaju poszukiwaczem skarbów, który w rzeczywistym świecie poszukuje interesujących go artefaktów. I choć złapanie Charmandera czy Psyduck nie równa się może odkryciu grobowca Tutanchamona przez Howarda Cartera i lorda Carnarvona, to jednak satysfakcja „myśliwego” pozostaje ogromna.

Pokemon 2
Upolowany” Pidgey

Pokemon 3
Pokemon w gabinecie izraelskiego prezydenta. Reuven Ruvi Rivlin zażartował, że ktoś powinien wezwać jego ochronę.


Pokemony zmieniają świat

Skłaniając graczy do wyjścia z domu, aplikacja Pokemon GO odkrywa ogromną rolę społeczną. Przede wszystkim Homo sapiens technologicus, przyzwyczajony raczej do minimalnego wysiłku – dom, samochód, praca, samochód, dom – i maksymalnie siedzącego trybu życia, ponownie zaczął się ruszać. Istnieje więc spora szansa, że łowcy pokemonów w pogoni za swoimi trofeami wykonają zalecane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) 10 000 kroków dziennie, co stanowi nieosiągalną granicę dla wielu współczesnych ludzi, którzy rzadko pokonują choćby połowę tej normy.

Wyjście z domu oznacza też możliwość spotkania innych ludzi, zwłaszcza kiedy widzimy, że zajmują się tym samym, co my. W wielu krajach organizowane są już wspólne „polowania”, niczym ogromne gry w podchody: w niedzielę 24 lipca br. takie spotkanie odbyło się pod wieżą Eiffla, a 30 lipca nocne „polowanie” rozpocznie się o godz. 21 na paryskim Placu Republiki. W Warszawie podobną imprezę zorganizował ratusz, który z okazji 61. urodzin Pałacu Kultury zasponsorował wabiki na pokemony w okolicy jubilata. W nowojorskim Central Parku impreza rozkręciła się samoistnie, kiedy w miasto poszła fama, że w zielonej enklawie znaleźć można rzadkiego stworka – do parku ciągnęły nieprzebrane tłumy, niektórzy podjeżdżali nawet samochodami, które zostawiali przy wejściach…

pokemon 4
https://www.youtube.com/watch?v=MLdWbwQJWI0

Tym samym, Pokemon GO jest także okazją do odkrycia swojego bliższego i dalszego otoczenia, nie tylko dlatego, że zmusza nas do chodzenia, ale także ze względu na fakt, że PokeGym i PokeStops usytuowane są zazwyczaj w okolicach zabytków, pomników czy też w innych ciekawych miejscach.

Pokemon 5
Pokestop przy ciekawej fasadzie.

Jednak „polowanie” to nie tylko okazja do zażycia nieco ruchu, ale także sposób na zawieranie znajomości. Co więcej, Pokemon GO dostarcza graczom zarazem temat do rozmów i okazje do wspólnych spacerów. Nic więc dziwnego, że w internecie krążą już opowieści o parach, które poznały się na łowach, forach internetowych dla fanów lub w PokeGymach. Nawiasem mówiąc, w Stanach Zjednoczonych istnieje już aplikacja, która informuje subskrybentów, że w pobliżu znajduje się nie pokemon, a… inny gracz zainteresowany randkowaniem. Stare przysłowie „każda potwora znajdzie swego amatora” nabrało nagle nowego sensu.

Dla niektórych aplikacja jest też okazją dla prawdziwie dobrych uczynków. Schronisko dla zwierząt w amerykańskim stanie Indiana zorganizowało nietypową akcję, zapraszając chętnych do wyprowadzania bezpańskich psów w trakcie łapania pokemonów. Pomysł okazał się ogromnym sukcesem.

pokemon 6
Z kolei w dziecięcym szpitalu w Michigan łapanie stworków jest nie tylko zabawą, ale też swego rodzaju terapią. Chore dzieci łapią pokemony na terenie ośrodka, dzięki czemu nie tylko mają okazję do wstania ze szpitalnego łóżka, ale także zabawny temat do rozmów z innymi dziećmi i dorosłymi. Tym samym, gra pozwala im choć na chwilę zapomnieć o chorobie i cieszyć się zabawą jak ich zdrowi rówieśnicy.


Kontrowersje i zagrożenia

Jednak jak każde nowe zjawisko, także i aplikacja Pokemon GO budzi nie tylko entuzjazm, ale też pewną ilość wątpliwości.

Podstawowym problemem jest bezpieczeństwo graczy, o czym przypomina nawet sama aplikacja, wyświetlająca na ekranie startowym komunikat: „Pamiętaj, aby być czujnym cały czas. Bądź świadomy swojego otoczenia”. Istotnie, zaaferowani łapaniem stworków ludzie często nie zauważają lub ignorują niebezpieczeństwa. W internecie krążą już informacje o pierwszej ofierze śmiertelnej – 18-letnim mieszkańcu Gwatemali, zastrzelonym w trakcie „polowania” (choć szczegóły wydarzenia różnią się w zależności od portalu i trudno jest stwierdzić na ile wiarygodna jest informacja, że ofiara w momencie śmierci grała w Pokemon GO i w jaki sposób sama aplikacja miałaby mieć z tym cokolwiek wspólnego). Niebezpieczną przygodę z bronią i pokemonami w rolach głównych miało też dwoje nastolatków na Florydzie, którzy „polowali” nocą i zostali zaskoczeni przez właściciela posesji, przed którą akurat konsultowali swoje zdobycze. 37-latek, słysząc z ust jednego z nich pytanie „Masz coś?” uznał, że został okradziony i z bronią w ręku nakazał nastolatkom się nie ruszać. Ci z kolei, widząc grożącego im uzbrojonego mężczyznę, usiłowali staranować go samochodem, na co on odpowiedział strzałami… Sytuacja wymknęła się więc spod kontroli momentalnie i mogła mieć potencjalnie tragiczne skutki, na szczęście jednak dla wszystkich jedyną ofiarą starcia okazał się nieco uszkodzony samochód.

W internecie nie brakuje też historii o graczach, których spotkały inne nieprzyjemne przygody – upadek z dużej wysokości, spowodowanie wypadku samochodowego, itd. – wszystko przez nieuwagę wywołaną „polowaniem”. Niesmak wzbudzają też doniesienia o graczach próbujących łapać pokemony w miejscach, gdzie należałoby zachować powagę, takich jak Państwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau czy waszyngtoński United States Holocaust Memorial Museum. W pogoni za zdobyczami, graczom zdarza się również wchodzić w niedostępne normalnie miejsca. Australijska policja poprosiła graczy, aby przestali wchodzić na posterunek próbując zdobyć dodatkowe PokeBalls (umożliwiające łapanie pokemonów), gdyż dezorganizowali pracę funkcjonariuszy.

pokemon 7
Apel australijskich służb

O rozwagę proszą również lotniska, przypominając graczom, żeby po pierwsze zwracali uwagę na swoje otoczenie i nie stwarzali niebezpieczeństwa dla siebie i innych oraz że pewne strefy objęte są zakazem wstępu. Alaskańskie lotnisko Merrill Field posunęło się jeszcze dalej, prosząc twórców Pokemon GO, żeby wyłączyli teren portu lotniczego z gry, choć wydaje się to – przynajmniej póki co – niemożliwe do zrealizowania.

pokemon 8

Prośba lotniska Chopina w Warszawie

Pokemonowe szaleństwo zdobywa więc coraz to nowe rzesze fanów, mimo ewentualnych problemów, jakich przyczyną jest nie tyle sama aplikacja, co nierozważne z niej korzystanie. Wszystkim czytelnikom portalu Vectora Polonii życzymy więc udanych łowów i rozwagi w trakcie „polowania”!

Magda Sawczuk

Komentuj...

*



sobota, 24 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART