Bo Luc Lac znad Tonkinu

Utworzono 25 lipca 2013 przez admin

Bo Luc foto

Embrasure

Marynowana wołowina, kilka łyżek winegretu, ząbki czosnku, do tego kieliszek czerwonego Burgunda – brzmi jak delikatny posiłek w paryskiej restauracji. A jednak danie serwowane w Hanoi, sercu Indochin może smakować o wiele lepiej, bo wzbogaca je tradycja nie tylko Francuzów, ich burgundzkiej albo prowansalskiej maniery, ale nade wszystko wietnamskich nut, tamtejszego ryżu znad delty, powiewu wiatru od Tonkinu i śpiewu ptaków nad dachami Hanoi. Kiedyś w czasie wojny, ale tej kolonialnej, w restauracjach i kawiarniach tego miasta zbierali się Francuzi, pili piwo i robili zakłady, kto zwycięży. Armia generała Nguyena Giapa, twórcy Viet Minhu czy Christiana de Castries, dowódcy francuskiego garnizonu.

Od 10 lat wokół Hanoi trwała pogoń za partyzantami. Francuzi zdążyli już się do tego przyzwyczaić. Nie robiono więc żadnej tragedii, kiedy na pozycje komandosów nad Rzeką Czerwoną spadły niespodziewanie pociski artyleryjskie. Spod granicy chińskiej wyszła uzbrojona po zęby armia… 13 marca 1954 roku na tarasie hotelu Rotonde w Sajgonie podawano właśnie obiad – marynowaną wołowinę, wino znad Loary, zupę z krabów ze szparagami i pieczone banany. Kelner szeptał coś do ucha właścicielowi. Ten wszedł na środek sali i poprosił gości o ciszę. Proszę państwa, właśnie artyleria Viet Mingu zbombardowała nasze lotniska – oznajmił. Armia Castriesa została otoczona. Komunistów jest sto tysięcy. Nie mamy szans – dodał cicho. Zapanowało milczenie, tylko szelest wiatraków łamał tę niezwykłą, w tym miejscu ciszę. Dla plantatorów kauczuku, producentów kopry, kupców i restauratorów, ich rodzin, znajomych i guwernantek, tysięcy urzędników – ta wiadomość oznaczała koniec ich dotychczasowego życia. Wszyscy oni, w większości Francuzi, urodzeni w Indochinach, wkrótce musieli opuścić Wietnam. Pod Dien Bien Phu, potężną twierdzą armii francuskiej, nastąpił kres kolonializmu w Indochinach.

I choć wojna trwała jeszcze wiele lat i dla Hanoi wciąż znaczyła krwawą codzienność, w zatoce Tonkińskiej nie cumowały już statki z winem, oliwą i marynowanymi anchois. Hotel Rotonde opustoszał, jakiś czas później Amerykanie urządzili w nim sztab dywizji, ale była to zupełnie inna historia.

Składniki:

1 kg wołowiny

1/2 kg ryżu (…)

(Aby przeczytać cały artykuł, kup najnowsze e-wydanie Vectora Polonii)  

Komentowanie zablokowane.



wtorek, 20 sierpnia, 2019

  • Pogoda w Paryżu



    Niestety aktualne dane pogodowe nie są dostępne!


     
  • Kurs walut

  • Newsletter Vector Polonii

  • Partner: ASSOCIATION YOT-ART